Policjant podglądał koleżanki w szatni. Zapadł prawomocny wyrok

To koniec skandalicznej sprawy z Wałcza. Były funkcjonariusz, który potajemnie nagrywał policjantki w damskiej szatni lokalnej komendy, usłyszał prawomocny wyrok. Sąd odwoławczy odrzucił apelację mężczyzny i podtrzymał wcześniejszą decyzję.

Sąd podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Koszalinie, po tym jak oskarżony złożył apelację. Były policjant nie akceptował orzeczenia sądu pierwszej instancji, ale jego racje nie spotkały się ze zrozumieniem w sądzie odwoławczym.

Sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie, poinformował w wywiadzie dla stacji TVN24, że dotychczasowy wyrok został utrzymany w mocy. Sąd zdecydował o karze sześciu miesięcy pozbawienia wolności, warunkowo zawieszając jej wykonanie na okres jednego roku. Orzeczenie ma status prawomocnego i nie można się od niego odwołać.

Kamera była ukryta pod ławką w komendzie w Wałczu

Z informacji zebranych podczas śledztwa wynika, że były funkcjonariusz zainstalował urządzenie rejestrujące w szatni dla kobiet w Komendzie Powiatowej Policji w Wałczu. Sprzęt został sprytnie schowany pod jedną z ławek i nagrywał kobiety przebywające w tym pomieszczeniu. Z ustaleń przekazanych wcześniej przez TVN24 wynika, że nagrania powstawały w okresie od 27 września do 4 października 2024 roku.

Skandal wybuchł, gdy jedna z pracownic komendy natknęła się na podejrzany przedmiot. Jak podawały lokalne portale i prokuratura, kierownictwo jednostki od razu zabezpieczyło urządzenie i poinformowało odpowiednie organy ścigania.

Śledztwo przeniesiono poza Wałcz dla zachowania bezstronności

Prokurator Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie wyjaśniła w rozmowie z TVN24, że sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu. Krok ten był podyktowany faktem, że oskarżony policjant miał w przeszłości kontakty służbowe z prokuraturą w Wałczu, co mogłoby rodzić podejrzenia o stronniczość w prowadzonym postępowaniu.

Podczas śledztwa przesłuchano zarówno pokrzywdzone kobiety, jak i oskarżonego mężczyznę. Według komunikatów prokuratury, były policjant nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego policyjny dozór, zakaz kontaktowania się z ofiarami, a także zawieszono go w obowiązkach służbowych.

Byłemu policjantowi groziło nawet więzienie

Byłemu funkcjonariuszowi postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych, polegające na potajemnym zamontowaniu i używaniu kamery do nagrywania innych osób bez ich zgody. Prokurator Ryszard Gąsiorowski w rozmowie z „Super Expressem” poinformował, że zastosowana kwalifikacja czynu mogła skutkować karą nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Wydanie prawomocnego orzeczenia kończy postępowanie, które w ubiegłym roku zszokowało nie tylko wałeckich policjantów, ale również całe środowisko mundurowe. Odkrycie kamery w tak intymnym miejscu w placówce zajmującej się ochroną prawa, zrodziło poważne wątpliwości co do standardów bezpieczeństwa i ochrony prywatności samych funkcjonariuszy.

Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?
Ukryta kamera na komendzie

ROLKI