Wyjazd do sanatorium na NFZ może zrujnować portfel. Jedna opłata to dla kuracjuszy koszmar

2026-04-29 10:30

Turnusy w sanatoriach mają pomagać w powrocie do zdrowia i dawać odpoczynek. Niestety, coraz częściej wiążą się one z ogromnymi obciążeniami finansowymi. Mimo refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia seniorzy muszą mierzyć się z ukrytymi kosztami, a jeden z nich bywa wyższy niż opłata za sam pobyt.

Gigantyczne podwyżki za sanatorium. Wkrótce za turnus trzeba będzie słono zapłacić

i

Autor: Getty Images

Wyjazdy do sanatorium z NFZ. Kuracjusze łapią się za głowy

Polacy bardzo chętnie wybierają uzdrowiska, aby zadbać o swoją kondycję fizyczną i zregenerować siły. Choć niektórzy decydują się na pobyty w pełni komercyjne, ogromna część społeczeństwa korzysta z dofinansowań z Narodowego Funduszu Zdrowia lub Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Z tej formy wsparcia korzystają przede wszystkim emeryci, dla których liczy się absolutnie każdy wydany grosz. Niestety, na miejscu często czeka ich przykra niespodzianka w postaci dodatkowych, nieoczywistych wydatków, które mocno obciążają domowy budżet.

Ukryte opłaty w sanatoriach. Portfele seniorów mocno cierpią

Należy pamiętać, że darmowe są jedynie same zabiegi medyczne, natomiast pacjent wciąż musi uregulować część opłat związanych z turnusem. Koszty wyżywienia oraz zakwaterowania różnią się w zależności od pory roku i standardu przydzielonego pokoju. Zwykle trzytygodniowy wyjazd zamyka się w kwocie od kilkuset do około tysiąca złotych. Choć takie widełki wydają się rozsądne, prawdziwy dramat zaczyna się w momencie, gdy do podstawowego rachunku doliczane są ciche i często pomijane wcześniej opłaty.

Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.

Rezygnacje z turnusów uzdrowiskowych. Takie powody zatrzymują kuracjuszy w domach

Kosmiczne opłaty za parking przy sanatorium. Kwoty zwalają z nóg

Dla wielu starszych osób dojazd własnym samochodem to absolutna konieczność, zwłaszcza gdy problemy z poruszaniem się wykluczają podróż pociągiem czy autobusem. Po dotarciu do uzdrowiska kierowcy zderzają się jednak z brutalną rzeczywistością. Koszty pozostawienia pojazdu na parkingu nierzadko drastycznie przekraczają cenę samego zakwaterowania na turnusie.

Dobrym przykładem takiej sytuacji jest kołobrzeskie sanatorium Bałtyk. Kuracjusze, którzy przyjeżdżają na leczenie własnym autem, muszą zapłacić 65 złotych za każdą dobę postoju. Biorąc pod uwagę, że standardowy turnus trwa aż 21 dni, finalny koszt samego parkowania szybuje do zawrotnej kwoty 1365 złotych.

Na szczęście nie wszystkie placówki stosują tak drastyczne cenniki. Przykładowo, jeden z ośrodków w Sopocie wycenił dobę parkingową na 35 złotych, ale przy pełnym 21-dniowym pobycie opłata wynosi 550 złotych, co daje średnio nieco ponad 26 złotych za dzień. Różnica jest więc kolosalna. Aby uniknąć całkowitego opróżnienia portfela, przezorni kuracjusze powinni przed wyjazdem sprawdzić w internecie lokalizację darmowych lub znacznie tańszych parkingów miejskich w pobliżu swojego ośrodka.

QUIZ. Kuracjuszu, jak dużo wiesz o leczeniu uzdrowiskowym? 10/10 tylko dla prawdziwych weteranów sanatoryjnych!
Pytanie 1 z 10
Jakie schorzenia są najczęściej leczone w polskich uzdrowiskach?