Spis treści
Atak maczetą w Dąbrowie pod Sianowem
Do szokujących scen doszło pod koniec kwietnia 2026 roku. Według prokuratorskich ustaleń 60-letni mężczyzna zaatakował 37-latkę potężną bronią o 45-centymetrowym ostrzu. Napastnik najpierw zadał ciosy w ramiona kobiety, a ostatecznie wymierzył uderzenie prosto w twarz ofiary, celując w jej głowę.
Tragedii udało się uniknąć tylko dzięki błyskawicznej reakcji 37-latki. Kobieta zdążyła się uchylić przed śmiertelnym ciosem. W wyniku zdarzenia odniosła rany w postaci 3-centymetrowego rozcięcia na brodzie oraz 9-centymetrowego siniaka na barku. Obrażenia te biegli ocenili jako naruszające czynności narządów na czas poniżej 7 dni, jednakże zaznaczono, że atak bezpośrednio zagrażał życiu poszkodowanej.
– Zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia pokrzywdzonej życia. Tylko reakcja kobiety zapobiegła tragedii – przekazała w oficjalnym komunikacie prokurator Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Groził śmiercią drugiej kobiecie pod Sianowem
Akt oskarżenia obejmuje również drugie poważne przewinienie 60-latka. Śledczy ustalili, że agresor odgrażał się 41-letniej kobiecie. Z zebranych dowodów wynika, że słowa oskarżonego wzbudziły u poszkodowanej rzeczywisty strach i obawę o własne życie.
Tłumaczenia 60-latka: "Uderzyłem, ale nie chciałem zabić"
Mężczyzna, składając wyjaśnienia, stanowczo odrzucił zarzut usiłowania morderstwa. Potwierdził jedynie, że zaatakował 37-latkę, jednak utrzymuje, iż nie miał zamiaru odebrać jej życia. Prokuratorzy oceniają jednak, że użycie niebezpiecznego narzędzia i sposób działania wskazują na zupełnie coś innego.
– Oskarżony przyznał jedynie fakt uderzenia, jednak zaprzecza zamiarowi zabójstwa. Ocena jego wyjaśnień należy teraz do sądu – wyjaśnia prokurator Dziadczyk.
Grozi mu dożywocie za usiłowanie zabójstwa
Sprawę rozstrzygnie teraz Sąd Okręgowy w Koszalinie, do którego trafił już akt oskarżenia. 60-latek odpowie za próbę pozbawienia życia oraz kierowanie gróźb karalnych. Polski kodeks karny przewiduje za te przestępstwa niezwykle surowe sankcje – od co najmniej 10 lat więzienia aż po wyrok dożywotniego pozbawienia wolności.