Spis treści
- Jacek Kanior: pierwsza praca w PWPW i banknot z Trauguttem
- Emigracja do Niemiec i legendarna marka z Bettiną von Arnim
- Gruzja, Armenia i Estonia: praca dla rodzących się demokracji
- Wielki powrót do Koszalina. Zdalna praca dla światowych gigantów
- Cyfrowa rewolucja w rytownictwie. Tablet zastępuje rylec
- Koncepcje nowego euro okiem Jacka Kaniora
Jacek Kanior: pierwsza praca w PWPW i banknot z Trauguttem
Kariera Kaniora wystartowała w 1977 roku. Świeżo upieczony absolwent toruńskiego UMK znalazł zatrudnienie w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Przez pierwsze 12 miesięcy doskonalił rzemiosło, czerpiąc z doświadczenia starszego kolegi z pracy.
Początki to mniejsze zlecenia. Artysta przygotowywał znaczki, między innymi te z okazji igrzysk w Moskwie czy poświęcone powstaniom śląskim. Prawdziwy przełom nastąpił jednak przy tworzeniu 20-złotówki, na której znalazł się Romuald Traugutt. Jak sam przyznaje, był to jego najważniejszy projekt dla polskiej wytwórni.
To właśnie w tamtym czasie upewnił się, że obrał właściwą ścieżkę zawodową. Specyfika zawodu rytownika wymagała bowiem wielomiesięcznego zaangażowania i ogromnych pokładów cierpliwości, którymi Kanior dysponował.
Emigracja do Niemiec i legendarna marka z Bettiną von Arnim
Po spędzeniu czterech lat w stołecznej wytwórni artysta zdecydował się na wyjazd do Berlina. Droga do nowej pracy nie była prosta – niemiecka wytwórnia papierów wartościowych przez 24 miesiące dokładnie sprawdzała jego kompetencje, zanim podpisała umowę. Z tą instytucją związał się na kolejne dwie dekady.
Mimo trudnych początków jego umiejętności szybko zostały zauważone i docenione, a praca pochłaniała go bez reszty. Momentem zwrotnym okazał się przełom lat 80. i 90., czyli czas po upadku muru berlińskiego. Wtedy to powstała nowa seria marek niemieckich. Kanior odpowiadał za portret Bettiny von Arnim na banknocie o nominale pięciu marek.
Ten konkretny projekt był przepustką do międzynarodowej kariery. Artysta zyskał prestiż, dołączył do branżowej elity i od tego momentu powierzano mu najbardziej wymagające zlecenia rytownicze.
Gruzja, Armenia i Estonia: praca dla rodzących się demokracji
Szczególnym sentymentem Jacek Kanior darzy projekty realizowane dla Gruzji oraz Armenii. Wspomina te państwa jako młode demokracje, które po uwolnieniu się od rosyjskich wpływów kipiały ambicją. Praca nad seriami banknotów dla tych krajów wiązała się z ogromną dbałością o każdy najmniejszy detal, co czyniło ten proces niezwykle satysfakcjonującym. Z kolei finałowym zadaniem zrealizowanym w Berlinie były banknoty przygotowane dla Estonii.
Wielki powrót do Koszalina. Zdalna praca dla światowych gigantów
Po 20 latach spędzonych w Berlinie rytownik zakończył współpracę z tamtejszą drukarnią i przeniósł się do jednego z największych światowych graczy – wytwórni w Monachium. Gdy Polska stała się częścią Unii Europejskiej, artysta powrócił do ojczyzny i osiadł w Koszalinie. Obecnie wykonuje swoje obowiązki w pełni zdalnie, przesyłając gotowe, odpowiednio zaszyfrowane projekty wprost ze swojej polskiej pracowni. Zawsze chciał osiągnąć niezależność, na wzór Czesława Słani, którego wolność zawodowa nieustannie go inspirowała.
Kariera Kaniora to projekty dla ponad 50 państw z całego globu. Współtworzył banknoty dla krajów afrykańskich, południowoamerykańskich czy azjatyckich. Jego twórczość znajduje się w codziennym użyciu w Izraelu, Gruzji, Armenii, Omanie i Arabii Saudyjskiej. Co więcej, jego kreskę można dostrzec na europejskiej walucie – przygotowywał rysunki do banknotów o nominałach 20 i 100 euro.
Zajmował się również projektowaniem banknotów pokazowych, które demonstrowano na imprezach branżowych poświęconych zabezpieczeniom. Jednym z najbardziej zaskakujących zamówień była szwajcarska propozycja z serii „power flowers”, zakładała ona umieszczenie na banknocie wizerunku Jimiego Hendriksa. Choć bliscy legendarnego gitarzysty wydali stosowną zgodę, zażądali astronomicznej kwoty. Szwajcarzy zrezygnowali, a ostatecznie na projekcie znalazła się po prostu twarz anonimowej kobiety.
Cyfrowa rewolucja w rytownictwie. Tablet zastępuje rylec
Podsumowując cztery dekady aktywności zawodowej, Jacek Kanior dzieli ją na dwie epoki: klasyczną, rzemieślniczą i współczesną, cyfrową. Kiedyś godzinami operował niewielkim rylcem, żmudnie żłobiąc każdy detal, linię i kropkę w stalowej płytce. Obecnie cała praca przeniosła się na ekran tabletu. Postęp technologiczny znacząco przyspieszył proces twórczy – zadania, które w przeszłości zajmowały długie miesiące, dziś, nawet w przypadku najbardziej skomplikowanych projektów, realizuje w około cztery tygodnie.
Koncepcje nowego euro okiem Jacka Kaniora
Rytownik z Koszalina nie startował w zmaganiach organizowanych przez Europejski Bank Centralny, ale bardzo chwali przyjęty format konkursu. Jego zdaniem koncepcje odwołujące się do dziedzictwa kulturowego Europy są znacznie ciekawsze niż motywy skupiające się na naturze. Artysta podkreśla jednak, że to, co zaprezentowali projektanci, to na razie zaledwie zarysy. Wymagają one jeszcze sporo pracy, a on sam widzi w nich raczej ogólną wizję niż gotowe środki płatnicze.