Głównym oskarżonym jest 50-letni Mariusz G. z Kołobrzegu, inżynier mechanik, specjalista pracujący przed zatrzymaniem na statkach i przedsiębiorca. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zarzuciła mu popełnienie w zmodyfikowanym akcie oskarżenia 18 przestępstw, w tym trzech zabójstw z motywów zasługujących na szczególne potępienie.
Oskarżony w powtórnym procesie odpowiada także m.in. za zacieranie śladów zbrodni, za podstępne wyłudzenia poświadczenia nieprawdy przez wprowadzenie w błąd notariusza w celu uzyskania korzyści majątkowej, oszustwa, przywłaszczenia mienia, doprowadzenie pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, nielegalne posiadanie amunicji i pomocnictwo w przerwaniu ciąży.
Jak ustalili śledczy, pierwszą ofiarą Mariusza G. była 31-letnia pochodząca spod Chełmna Iwona K., którą miał zabić wiosną 2016 r. 37-letnią kołobrzeżankę Anetę D. miał pozbawić życia w październiku 2018 r., a 54-letnią Bogusławę R. 7 czerwca 2019 r. Najpierw wchodził z nimi w relacje intymne, potem mordował z chęci przejęcia ich majątków. W mediach zyskał miano Krwawego Tulipana.
Na ławie oskarżonych zasiadły jeszcze cztery osoby: Sebastian T., Dorota Ł., Karolina S. i Łucja S., które w różny sposób miały pomagać Mariuszowi G. Przede wszystkim w zacieraniu śladów zbrodni i przejęciu majątków ofiar.
Z aresztu doprowadzony został Mariusz G. Pozostali oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy.
Przewodniczący pięcioosobowego składu orzekającego sędzia Jacek Matejko nie wyłączył jawności procesu z uwagi na stanowisko oskarżyciela publicznego.
Prokurator Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Katarzyna Żukrowska złożyła sprzeciw co do wyłączenia jawności procesu. Jawności sądowego postępowania domagali się oskarżyciel posiłkowy, syn pokrzywdzonej Bogusławy R., i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
– Nie ma przesłanek do wyłączenia jawności procesu – podkreślił mec. Marcin Breliński.
Zaznaczył, że nie ma żadnych nowych dowodów w sprawie.
Wyłączenia jawności procesu chcieli zarówno obrońca Mariusza G., jak i Karoliny S. i Łucji S. Oni sami również. Mariusz G. uzasadniał wniosek obawą o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny, a Karolina S. i Łucja S. wskazywały na interes prywatny. Pełnomocnik oskarżonej Doroty Ł. i ona sama oraz oskarżony Sebastian T., który przed sądem broni się sam, decyzję co do jawności procesu pozostawili sądowi.
Prokurator Żukrowska przez blisko 40 minut zwięźle przedstawiła zarzuty z aktu oskarżenia.
- Nie mam nic do dodania poza tym, co mówiłem przed sądem I instancji. Wszystko, co zostało powiedziane, podtrzymuję – powiedział na sali rozpraw Mariusz G.
Odmówił składania wyjaśnień.
Sędzia Matejko odczytał te składane przez Mariusza G. w prokuraturze podczas postępowania przygotowawczego, a także przed sądem w poprzednim procesie.
Na początkowym etapie postępowania w prokuraturze Mariusz G. nie przyznawał się do tego, by miał mieć związek z zaginięciem czy zabójstwami Iwony K., Anety D., Bogusławy R., Mówił, że starał się wszystkim pomagać, a stawiane zarzuty „są insynuacjami”. Nie przyznawał się do zabójstwa Bogusławy R., także po przedstawieniu mu zarzutu o popełnienie tej zbrodni. Zaprzeczał, by miał mieć z nią kontakt 7 czerwca 2019r. Skarżył się na kłopoty z pamięcią. Ostatecznie przyznał się do zabójstwa Bogusławy R., ale nie z motywów zasługujących na szczególne potępienie, nie z chęci przejęcia jej majątku. Przyznał się, że sam zakopał ciało, potwierdził, że zrobił to w lesie przy wsi Obroty. Przyznał się też do zabójstwa Iwony K. i Anety D. i wskazał w aplikacji okolice Kopydłówka jako miejsce ukrycia ich zwłok. Zakwestionował, by zabił z chęci przejęcia ich majątków. Zaznaczył, że Sebastian T. i Dorota Ł. nie mieli nic wspólnego z przestępstwami. Mówił, że jest mu przykro, z powodu tego, co zrobił. Przeprosił śledczych, że przez niego mieli tyle pracy.
W pierwszym procesie oskarżony przyznał się do zabójstw, ale nie z motywacji zasługujących na szczególne potępienie, zakwestionował, by wykorzystał łączące go z ofiarami więzi. Przyznał się także do pięciu innych przestępstw z 19 objętym wówczas aktem oskarżenia. W krótkim oświadczeniu zaznaczył, że jedynym winnym jest on sam. Pozostali oskarżeni nie mieli możliwości wpłynięcia na jego postępowanie.
W złożonym oświadczeniu stwierdził, że pomagał Iwonie K. Z własnej inicjatywy udała się z nim do notariusza. „Pomagałem jej finansowo, nie było między nami więzi emocjonalnej. (…) Poprosiła mnie o kolejną pożyczkę, gdy odmówiłem wpadła w szał, miała nóż. Chwyciłem ją za szyję” – odczytywał sędzia Matejko.
Mariusz G. w oświadczeniu podał, że Anetę D. poznał na portalu internetowym, pomagał jej finansowo, „uzbierało się tego przez kilka lat ze 120 tys. zł”. To była dla niego „znajomość toksyczna”, gdy domagał się zwrotu pieniędzy, kobieta miała nasłać na niego jakiś ludzi, dostawał głuche telefony. Doszło między nimi do kłótni. Rozmowa wymknęła się spod kontroli i doszło do zabójstwa.
Oskarżony zaprzeczył, by z Bogusławą R. był w związku intymnym. To był kontakt biznesowy. „Nie miałem zamiaru przejęcia jej majątku. Zabójstwo było efektem kłótni w sprawie rozliczeń finansowych. (…) Zakomunikowała mi, że pieniądze, które jej pożyczyłem, przepadły” – cytował oświadczenie oskarżonego sędzia Matejko.
Mariusz G. w oświadczeniu stwierdził, że „to ja je wszystkie utrzymywałem”.
Bogusława R. i Aneta D. zmarły w wyniku ran rąbanych głowy i szyi zadanych prawdopodobnie siekierą. Ustalenie przyczyny zgonu Iwony K. było niemożliwe ze względu na stan rozkładu zwłok. Mariusz G. przyznał się do jej uduszenia.
W środę kolejny z oskarżonych 50-letni Sebastian T. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, odmówił składania wyjaśnień na tym etapie procesu. Oskarżony m.in. o pomocnictwo w zacieraniu śladów zabójstwa Bogusławy R. kolega z ławy szkolnej Mariusza G. w śledztwie tłumaczył, że przechowywał samochód i rzeczy kobiety, palił jej dokumentami w piecu, bo sądził, że pomaga koleżance Mariusza G., która miała mieć długi i musiała zniknąć w obawie o swoje życie i zdrowie.
Powtórny proces jest konsekwencją rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Ten 24 stycznia 2025 r. uchylił wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie z czerwca 2023 r. wydany przez pięcioosobowy skład orzekający pod przewodnictwem sędzi Anny Ruteckiej-Jankowskiej. Sąd I instancji skazał nieprawomocnie nazywanego w mediach Krwawym Tulipanem Mariusza G. z Kołobrzegu na łączną karę dożywocia za zabójstwo trzech kobiet z powodów zasługujących na szczególne potępienie i popełnienie 14 innych przestępstw z 19 mu zarzucanych. Kary więzienia usłyszało czworo pomocników w zacieraniu śladów zbrodni i przejmowaniu majątku ofiar.
Przewodniczący rozprawie apelacyjnej sędzia SA Andrzej Olszewski, powołując się na bezwzględne przyczyny odwoławcze, stwierdził, że sędzia Rutecka-Jankowska „nie spełnia standardów niezawisłości i bezstronności” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 47 Karty praw podstawowych i art. 6 ust. 1 Europejskiej konwencji praw człowieka. Wskazał przy tym, że „ten wyrok jest obarczony tyloma wadami, że nawet gdyby nie było tej zasadniczej przesłanki, i tak zostałby uchylony”. (PAP)