Książulo zjadł hot dogi w Sławnie i ogłosił: "najlepsza rzecz na świecie, którą jadłem"

Książulo, jeden z najpopularniejszych youtuberów kulinarnych w Polsce, trafił do Sławna, by spróbować legendarnych hot-dogów i zapiekanek. Jego reakcja przerosła najśmielsze oczekiwania właścicieli. Po jego wizycie niewielka budka przeżywa prawdziwe oblężenie, a klienci przyjeżdżają z całego regionu.

Książulo testuje kultowe buły. "Spontaniczne mega muala"

Znany z testowania jedzenia w całej Polsce Książulo tym razem zawitał do niewielkiego Sławna w województwie zachodniopomorskim. Celem jego podróży była kultowa budka z hot-dogami i zapiekankami, prowadzona przez rodzinę Stańczyków. Jak sam przyznał na nagraniu, ludzie z całego kraju polecali mu to miejsce.

- Nie jadłem nic lepszego od miesiąca. Ludzie z całej Polski przyjeżdżają do tej kultowej budki, żeby zjeść to. To są hot dogi ze Sławna od Stańczyka

- zapowiedział youtuber.

Po krótkiej rozmowie ze sprzedawczynią, która na pytanie "co jest tutaj najlepsze?" bez wahania odparła "15!, 15-tka tutaj idzie oporowo", Książulo przystąpił do degustacji. Na pierwszy ogień poszedł hot-dog "Extra" oznaczony numerem 15, czyli kompozycja parówki, pieczarek i sera. - To jest sama parówa i ser. To jest elegancko zapieczone, aż parówy nie widać. Pyszne! Od groma sera... Jeszcze domowy sos czosnkowy, o którym mówiła pani, jest zaje...ty. Jest mega czosnkowy - zachwycał się twórca.

Youtuber nie mógł się nachwalić jakości pieczywa i połączenia smaków.

- Ta bułka jest taka fajna, mięsista, puszysta, że nawet mnie nie obchodzi ile to kosztuje. Serek w połączeniu z tym sosem czosnkowym to po prostu poezja

- dodał.

Zapiekanka i legendarna "piętnastka"

Kolejną pozycją była zapiekanka za 10 złotych, która również zrobiła na Książulu ogromne wrażenie.

- Potężna warstwa sera i sosu czosnkowego domowego. Nie jadłem jeszcze takiej zapiekanki. Pieczarki z cebulą, która się tu mocno odznacza. Mega soczysta. Muala

- ocenił.

Na koniec zostawił sobie pozycję numer 15, czyli hot doga z parówką, pieczarkami, surówką i serem. Choć początkowo sceptycznie podchodził do pomysłu surówki pod serem, finalny smak całkowicie go przekonał.

- Zajeb....te jedzenie, z pomysłem i w zasadzie takie, że chyba tylko tutaj zjecie coś takiego

- podsumował, chwaląc przy tym "wybitne pieczywo".

Wizyta w Sławnie okazała się dla niego kulinarnym odkryciem.

- Odkryliśmy perełkę, kurde. Niebo w gębie, powiem szczerze, za 10 złotych

- mówił podekscytowany. Ostateczna ocena nie pozostawiła złudzeń: "Ja nie wiem, czy to nie jest w ogóle najlepsa rzecz na świecie, którą jadłem".

Efekt Książula. "Cofnęliśmy się do lat 90-tych"

Publikacja filmu wywołała natychmiastową reakcję. Jak przyznaje w rozmowie z nami właściciel budki, Krzysztof Stańczyk, jego biznes przeżywa drugą młodość.

- Dzisiaj jest totalne zatrzęsienie klientów. Cofnęliśmy się do lat 90-tych, kiedy tyle tego się sprzedawało. Byliśmy wtedy sami na rynku

- powiedział w rozmowie z nami.

Wizyta youtubera była dla wszystkich kompletnym zaskoczeniem.

- Nie wiedzieliśmy, że Książulo przyjedzie do nas. Zaskoczył nas totalnie. Ktoś mu nas polecił, nasz klient

- wyjaśnia pan Krzysztof.

Skutki tej niespodziewanej recenzji są imponujące.

- Liczba klientów wzrosła o 200 procent. Ludzie przyjeżdżają specjalnie do nas ze Słupska, Koszalina, Darłowa, Jarosławca

- wylicza.

Właściciel nie ukrywa, że tak pozytywna opinia była dla niego i załogi ogromnym szokiem.

- Bardzo nas zaskoczył taką opinią. Powiedział, że to co robimy jest nie do opisania. Nie byliśmy na to przygotowani. Jesteśmy w tej chwili zmęczeni, zaraz kończymy bułki. Normalnie mamy czynne do 17, ale zaraz zamykamy

- mówił nam pan Krzysztof tuż po godzinie 14:00 w środę. 

Prawie 40 lat tradycji. Jaka jest historia hot dogów od Stańczyka?

Fenomen budki w Sławnie nie wziął się znikąd. To miejsce z niemal 40-letnią historią. Jak wspominał pan Krzysztof w rozmowie z eska.pl dwa lata temu, wszystko zaczęło się 11 lipca 1988 roku.

- Byłem młodym człowiekiem, miałem rodzinę na utrzymaniu i zmieniłem kilka razy pracę. Stwierdziłem, że z etatu nie utrzymam rodziny na takim poziomie, jakim bym chciał. Zacząłem szukać swojego miejsca

- opowiadał. Inspirację znalazł w Koszalinie i postanowił przenieść pomysł do Sławna.

Początki były skromne, ale obiecujące.

- Nie ogłaszało się wtedy otwarcia jak teraz z reklamami. Sławno jest na tyle małe (to zaleta!), nie trzeba się reklamować w mediach. Wystarczy powiedzieć dosyć wygadanej osobie 'powiem ci coś w tajemnicy, uruchamiamy nowy produkt, ale nikomu nie mów' i reklama jest zrobiona

- śmiał się pan Krzysztof. Pierwszego dnia 100 zamówionych bułek rozeszło się w zaledwie 4 godziny, a w menu były tylko dwie pozycje: hot-dog z ketchupem lub musztardą.

Na czym polega fenomen budki w Sławnie?

Choć z czasem powstały kolejne punkty w Sławnie i okolicach, to ten pierwszy, przy rzeczce, cieszy się wyjątkowym statusem.

- Ludzie wiedzą, że jestem współwłaścicielem innych budek, ale mówią, że w tym punkcie (...) są 'hot dogi z duszą' i tu smakują najlepiej. Mimo że receptury są takie same!

- tłumaczył właściciel.

Sekretem są nie tylko sprawdzone receptury, ale też unikalne pieczywo z lokalnej piekarni.

- Pilnujemy unikalnych receptur każdej bułki. Próbowaliśmy innych piekarni, ale klienci wyczuwali zmiany. (...) Musieliśmy uczyć piekarnię, że nie chcemy takich gotowych już wypieczonych bułek, jak dajecie na sklep. Potrzebujemy półprodukt, bo my ją dopieczemy w naszym piekarniku

- zdradził pan Krzysztof. To właśnie ta dbałość o detale sprawia, że od lat kebaby i pizzerie w Sławnie mają problem z przetrwaniem, a budka z hot dogami wciąż jest na topie.