Rosyjski dron na polskiej plaży. Szokujące ustalenia prokuratury wojskowej

2026-09-16 12:06

Pojawiły się nowe informacje dotyczące bezzałogowca, który odnaleziono w pobliżu Jarosławca. Z ustaleń śledczych wynika, że maszyna była wyposażona w niebezpieczny ładunek wybuchowy z zapalnikiem. Najprawdopodobniej to rosyjski sprzęt wojskowy, który musiał zostać zdetonowany na miejscu.

Czarny dron na plaży w Rusinowie. Obok mapa z lokalizacją znaleziska. O akcji saperów przeczytasz na Eska Koszalin.
Autor: Wygenerowane przez AI

Tajemniczy bezzałogowiec w rejonie Jarosławca

Do odkrycia doszło w poniedziałek, 14 września, w nadmorskiej miejscowości Rusinowo na Pomorzu Zachodnim. Już pierwsze badanie znaleziska pozwoliło śledczym przypuszczać, że odnaleziony sprzęt to bezzałogowy aparat latający rosyjskiej armii.

Głowica bojowa na plaży. Akcja saperów

W środę, 16 września, pojawiły się oficjalne doniesienia na temat maszyny. Zastępca prokuratora okręgowego do spraw wojskowych w Poznaniu, pułkownik Bartosz Okoniewski, przekazał agencji PAP, że dron był wyposażony w odłamkowo-burzącą głowicę bojową z zapalnikiem. Z uwagi na ogromne ryzyko, ładunek odłączono od maszyny i unieszkodliwiono bezpośrednio w miejscu znalezienia.

Eksplozję kontrolowaną przeprowadzono we wtorek w godzinach wieczornych. Zabezpieczony wrak, pozbawiony już śmiercionośnej części, trafił w ręce żołnierzy i został przewieziony do bazy wojskowej. Tam specjaliści przeprowadzą skrupulatne oględziny i specjalistyczne testy laboratoryjne.

Gerbera 2 nad Polską? Trwa śledztwo

Wstępne analizy wskazują, że tajemnicza maszyna to Gerbera 2, czyli dron znajdujący się na wyposażeniu rosyjskich sił zbrojnych. Pewność co do pochodzenia aparatu dadzą jednak dopiero kompleksowe ekspertyzy.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura wojskowa. Czynności skupiają się na możliwości wywołania zagrożenia o wielkich rozmiarach dla życia ludzi i mienia poprzez wybuch. Ponadto służby weryfikują kwestię ewentualnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez obcy statek latający bez zgody.

W zabezpieczaniu i badaniu sprzętu brały udział połączone siły różnych formacji. Na miejscu pojawili się prokurator, oficerowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego, policyjni oraz wojskowi specjaliści od materiałów wybuchowych, a także funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej i strażacy.

Ładunek zdetonowano tak, by nikomu nic się nie stało. Dron bez głowicy zmieścił się na naczepie ciężarówki i został przetransportowany na teren wojska. Teraz trzeba poznać dokładne okoliczności, jak dron znalazł się w Polsce - wyjaśnił płk Bartosz Okoniewski.

Pod Włodawą rosyjski dron spadł na dom