Wjechała pod opuszczające się szlabany. Kobieta na rowerze surowo ukarana

Miało być szybko, a mogło skończyć się tragicznie. 48-letnia rowerzystka z Wałcza wjechała na przejazd kolejowy, ignorując opadające zapory i czerwone światło. Za to skrajnie niebezpieczne zachowanie kobieta słono zapłaciła.

Opuszczający się szlaban kolejowy i świecący czerwony sygnalizator. O mandacie dla rowerzystki pisze Eska Koszalin.
Autor: Andre Muller/ Shutterstock

Niebezpieczne zachowanie 48-latki w Wałczu

Sytuacja miała miejsce na ulicy Wojska Polskiego w Wałczu, gdzie policjanci sprawdzali, jak na drodze zachowują się piesi i rowerzyści. Funkcjonariusze z drogówki obserwowali, czy uczestnicy ruchu przestrzegają przepisów.

Nagle ich oczom ukazał się mrożący krew w żyłach widok. Kobieta na rowerze postanowiła zignorować sygnały ostrzegawcze i wjechała wprost pod zamykające się szlabany na przejeździe kolejowym. To jeden z najczęstszych błędów, który może doprowadzić do katastrofy na torach.

Mundurowi natychmiast wkroczyli do akcji. Według policyjnego raportu 48-letnia rowerzystka miała świadomość swojego przewinienia i przyznała się do winy.

Wysoka grzywna za lekkomyślność

Dla 48-latki nie było taryfy ulgowej. Za to rażące wykroczenie mundurowi nałożyli na nią grzywnę opiewającą na 2 tysiące złotych.

Stróże prawa przypominają, że migające czerwone światło i zamykające się zapory oznaczają bezwzględny zakaz wjazdu. Zbliżający się pociąg może pojawić się znienacka, a człowiek w starciu z maszyną jest skazany na porażkę.

Czy dobrze znasz slang kolejowy?
Pytanie 1 z 10
"Badyle" to określenie:

Widmo tragedii w Sokolnikach Suchych

Ostatnio coraz częściej mówi się o tym, jak niebezpieczne są tego typu błędy. Powodem jest wypadek w Sokolnikach Suchych, który wywołał falę dyskusji na temat ignorowania przepisów na przejazdach.

Zaczęto nawet mówić o zaostrzeniu sankcji dla osób lekceważących sygnalizację i szlabany. Niestety, mimo licznych ostrzeżeń i apeli, wciąż jesteśmy świadkami skrajnie ryzykownych zachowań.

Z problemem zmagają się nie tylko kierowcy. Sytuacja z Wałcza udowadnia, że do grupy ryzykantów dołączają również cykliści i piesi, pragnący za wszelką cenę oszukać czas.

Ryzyko niewarte zdrowia

Policjanci powtarzają jak mantrę, że na torach nie można pozwolić sobie na błąd. Próba zaoszczędzenia chwili może kosztować nas wszystko.

Choć w Wałczu skończyło się tylko na stratach finansowych, kolejny taki wyczyn może mieć makabryczny finał. Właśnie dlatego służby raz jeszcze apelują o zdrowy rozsądek i respektowanie znaków na przejazdach kolejowych.

Koszmarny dworzec tuż przy granicy z Polską