Spis treści
- Tajemniczy SMS i ostatnie godziny przed zniknięciem
- Ostatnia podróż taksówką. „Zanosiła się płaczem, bała się o dziecko”
- Świadkowie z plaży: „Oddal się, bo może ci zrobić krzywdę”
- Brat Emilii: „Sprawdzamy każdy trop”
- „Nie przesunęliśmy się ani o centymetr”. Rodzina walczy, ale pojawiają się oszuści
- Policja analizuje sprzęt i weryfikuje każdy sygnał
- Poszukiwania trwają
Tajemniczy SMS i ostatnie godziny przed zniknięciem
Z relacji wynika, że mąż 37-latki po godzinie 22 dostał od niej porażającą wiadomość.
„Kocham cię, nie znajdą mnie. Tak musi być. Zawsze byłeś tylko ty. Żegnaj”.
Teraz policjanci sprawdzają, w jakich okolicznościach wysłano tego SMS-a – czy Emilia zrobiła to dobrowolnie, czy może ktoś ją do tego zmusił. Do akcji włączyło się także biuro Krzysztofa Rutkowskiego. Jak poinformował na łamach „Super Expressu”, śledczy muszą brać pod uwagę różne opcje, z zabójstwem włącznie, bo nie jest to zwykłe zniknięcie.
Ostatnia podróż taksówką. „Zanosiła się płaczem, bała się o dziecko”
Reporterzy programu „Uwaga!” TVN dotarli do świadków, którzy widzieli kobietę tuż przed zaginięciem. Szczególnie wstrząsająca jest relacja taksówkarza. Mężczyzna wspominał, że Emilia była w tragicznym stanie psychicznym. Całą drogę płakała, w nerwach wysyłała SMS-y i wspominała, że „facet coś zrobił z jej samochodem”. Kobieta miała też panicznie bać się o los swojego dziecka. 37-latka zakończyła kurs przed hotelem w Darłowie. Mówiła, że być może odezwie się w sprawie powrotu do Koszalina, ale nigdy już nie zadzwoniła. Śledczy uważają ten epizod za bardzo ważny dla odtworzenia ostatnich chwil zaginionej.
Świadkowie z plaży: „Oddal się, bo może ci zrobić krzywdę”
Jeszcze zanim 37-latka wsiadła do taksówki, na plaży natknął się na nią przypadkowy przechodzień. Z jego opowieści wynika, że kobieta mocno płakała i była roztrzęsiona. Żaliła się, że mąż zniszczył jej auto i zabrał telefon. Gdy świadek zaproponował, że wezwie policję, Emilia stanowczo się sprzeciwiła. Zaraz potem podjechał biały samochód, a zaginiona rzuciła do mężczyzny: „Chłopaku, oddal się już, bo jeszcze może ci zrobić krzywdę”. Chwilę później z wnętrza pojazdu wyrzucono jej aparat.
Brat Emilii: „Sprawdzamy każdy trop”
Podczas minionego weekendu w sieci zaroiło się od plotek, że kobietę podobną do Emilii widziano na placu zabaw w miejscowości Jezierzany. Świadkowie twierdzili w internecie, że zachowywała się nietypowo.
Pan Jerzy, brat Emilii, od razu ruszył na miejsce, by zweryfikować te pogłoski i porozmawiać z autorami wpisów.
W rozmowie z "Faktem" pan Jerzy zdradził, że kobieta z Jezierzan faktycznie się odnalazła, ale okazała się kimś zupełnie innym. Tym samym ten trop został ostatecznie przekreślony.
Najbliżsi Emilii unikają rzucania oskarżeń i nie chcą oficjalnie komentować postawy jej męża. Brat zaginionej potwierdził tylko, że małżeństwo od dwóch miesięcy żyło w separacji, a rodzina woli nie utrzymywać z nim kontaktów.
„Nie przesunęliśmy się ani o centymetr”. Rodzina walczy, ale pojawiają się oszuści
Brat Emilii opowiada o ogromnym trudzie, z jakim wiążą się poszukiwania:
– Chcemy tylko znaleźć naszą siostrę. Nie przesunęliśmy się ani o centymetr. Sprawdzamy każdy trop – podkreśla zrozpaczony mężczyzna.
Pan Jerzy jest bardzo wdzięczny za wsparcie obcych ludzi. Zaznacza jednak, że obok osób bezinteresownych pojawiają się też naciągacze.
– Zgłaszają się wróżbici i wróżbitki. Chcą 400 zł za wskazanie miejsca, gdzie jest Emilka. Mówię, że dam 10 razy więcej, ale najpierw niech wskażą miejsce. Wtedy rozmowa się urywa – relacjonuje.
Mężczyzna krytycznie ocenia też metody pracy Krzysztofa Rutkowskiego:
– Włączył się trochę przypadkiem. My się chwytamy każdej szansy, ale nie można formułować tez bez poparcia w faktach. To psuje nam poszukiwania – podsumowuje.
Policja analizuje sprzęt i weryfikuje każdy sygnał
Mundurowi przejęli urządzenia elektroniczne należące do zaginionej – tablet, telefony i laptopa. Trwa szczegółowe analizowanie logowań, wiadomości oraz bilingów. Funkcjonariusze zwracają uwagę na nieścisłości w zeznaniach męża Emilii, zaznaczając jednocześnie, że nie postawiono mu dotąd żadnych zarzutów.
Poszukiwania trwają
Rodzina i policja apelują o przekazywanie każdego, nawet błahego szczegółu, który może pomóc w odnalezieniu kobiety.
Tak wyglądała Emilia w dniu zniknięcia:
- Sylwetka: szczupła i wysoka. Włosy w kolorze kasztanowym/brązowym. Oczy zielone.
- Znaki szczególne: tatuaż z motywem znaku zodiaku RYBY po prawej stronie ciała oraz napis „KRYSTIAN” wytatuowany na prawym palcu, tam gdzie nosi się obrączkę.
- Ubiór: miała na sobie białą koszulkę z napisem „Cherry”, białe jeansy, skórzaną czarną kurtkę oraz białe tenisówki marki „Big Star”.
- Rzeczy osobiste: posiadała czerwone okulary oraz plecak w kolorze brązowym.
Osoby posiadające jakiekolwiek informacje proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Koszalinie pod numerem 47 78 41 543 lub dzwoniąc pod 112.